Dajemy coś z siebie

Rozmowa z Sebastianem Chmarą, lekkoatletą, ambasadorem 3. PKO Biegu Charytatywnego, który 16 września odbędzie się w Bydgoszczy.

Aktywność fizyczna to zdrowa moda, której ulega coraz więcej Polaków. Jak pokazują badania, około połowa startujących w imprezach biegowych angażuje się w akcje charytatywne. Co pan sądzi o inicjatywach PKO Banku Polskiego, które łączą te dwa elementy?

Dobrze, że jest coraz więcej imprez, które łączą aktywność sportową z charytatywnością.

Idealnym przykładem jest PKO Bieg Charytatywny czy akcje „biegnę dla…” towarzyszące programowi „PKO Bank Polski. Biegajmy razem”, którego mam przyjemność być ambasadorem.

Czują też coraz bardziej odpowiedzialność społeczną za innych ludzi i angażują się charytatywnie.

Już trzeci raz będzie pan na PKO Biegu Charytatywnym w Bydgoszczy. Dlaczego zdecydował się pan wspierać tę inicjatywę?

Cel jest szczytny, idea jest niesamowita, a ja czuję się jednym z uczestników – wcześniej byłem sportowcem, teraz jestem biegaczem amatorem. Czuję się dumny, że jestem ambasadorem tego biegu, że mogę być częścią tego wydarzenia i jednocześnie zachęcać innych do wzięcia udziału.

Potrzebujących można wspierać w różny sposób, np. przekazując 1 proc. podatku. Ale coraz więcej osób decyduje się na więcej i angażuje się w różnego rodzaju akcje, bierze np. udział w biegach charytatywnych. Taka forma pomocy daje chyba najwięcej satysfakcji?

Tak, ponieważ dajemy coś z siebie, to jest najważniejsze. Dla wielu osób PKO Bieg Charytatywny jest przełamaniem pewnych barier. Stawiamy sobie cele i jednocześnie, jeśli udaje się nam je realizować, wspieramy potrzebujących ludzi. To jest dobre połączenie. Każdy bieg jest dla wielu osób pewnego rodzaju wyrzeczeniem, sprawdzeniem siebie. Finiszując, czujemy ogromną radość.

DSC04031v1 logov5

Czy Polacy są aktywni sportowo?

Są coraz bardziej. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że wysiłek fizyczny jest potrzebny.

Aktywność sportowa wpływa na nasze zdrowie Jak zachęcić jeszcze więcej osób do uprawiania sportu?

Należy zachęcać przede wszystkim dobrymi wzorcami, a korzyściami, jakie daje aktywność ruchowa – lepszym samopoczuciem, a także dłuższym i szczęśliwszym życiem. Inną zachętą są kampanie społeczne, akcje propagujące zdrowy styl życia, pokazywanie takich najprostszych sposobów na dbanie o zdrowie, jakim bez wątpienia jest bieganie. Ludzie, którzy zaczynają biegać, zarażają swoją pasją innych i mamy efekt domino.

Jakie były pana sportowe początki i skąd zamiłowanie do wieloboju?

To trudne pytanie. Na początku pojawił się pewnie jakiś wzorzec, możliwość i zapewne trochę przypadku. Nie było to tak, że się obudziłem i postanowiłem zostać sportowcem. Sportem zainteresowałem się dzięki kuzynowi, który skakał o tyczce. W piątej klasie przeniosłem się do szkoły sportowej, przez cztery lata uprawiałem kajakarstwo. Po zakończeniu szkoły podstawowej, trener zasugerował mi, abym zajął się lekkoatletyką. Potem już potoczyło się samo – pojawił się smak zwycięstwa, chęć bycia najlepszym, wygranej i spotykania się z najlepszymi na całym świecie. Ta spirala nakręcała się sama. Zawsze byłem osobą, która szukała ruchu i możliwości spełnienia się w kilku dyscyplinach. Wielu młodych chłopaków marzy o karierze sportowca, natomiast w moim przypadku do tych marzeń doszły dobre wyniki.

Pełnił pan także „sportową” służbę w Wojsku Polskim.

Byłem członkiem Wojskowego Klubu Sportowego Zawisza. Przed laty było kilka możliwości, by w komfortowych warunkach uprawiać sport i taką możliwość dawały m.in. sportowe kluby wojskowe. Uprawiałem sport będąc w strukturach armii. Dzisiaj takie możliwości również istnieją. Jest to dobra rozwiązanie , ponieważ zawodnicy, którzy są na pełnych etatach, mają uposażenie jak żołnierze w jednostkach wojskowych. Moja służba w wojsku zakończyła się wraz z zakończeniem kariery sportowca.

Niedawno zakończyły się mistrzostwa świata w lekkoatletyce w Londynie. Jakie są pana wrażenia?

Osiem medali i czwarta lokata w klasyfikacji medalowej. To świadczy o ogromnej sile polskiej lekkoatletyki. Więcej medali zdobyły tylko Stany Zjednoczone i reprezentacja Kenii. To jest niesamowity sukces Polaków, biorąc pod uwagę, jak wiele krajów startowało w mistrzostwach. Przegoniliśmy dawne potęgi lekkoatletyczne, takie jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania.

Jak pan widzi przyszłość polskiej lekkoatletyki?

Bardzo pozytywnie. Już od kilku lat jesteśmy na krzywej wznoszącej. Myślę, że zwłaszcza na mistrzostwach Europy, gdzie konkurencja siłą rzeczy jest mniejsza, będziemy krajem dominującym. Jeśli chodzi o świat, nasz potencjał daje nam szanse na wysoką pozycję i medalową i punktową na parę kolejnych lat. Mamy jeszcze sportowców, którzy mogą zdobywać medale, choćby Konrad Bukowiecki, Piotr Małachowski, Asia Jóźwik, Angelika Cichocka czy Sylwester Bednarek.

Czego chciałby pan życzyć uczestnikom 3. PKO Biegu Charytatywnego?

Wytrwałości, wiary i tego, żeby dzieląc się dobrem, byli takimi społecznikami jak dotychczas.

Sebastian Chmara

Specjalista w wielobojach. Zdobywca złotych medali w siedmioboju na halowych mistrzostwach świata w Maebashi w 1999 roku oraz halowych mistrzostwach Europy w Walencji w 1998 roku. Ambasador programu „PKO Bank Polski. Biegajmy razem”.

Wywiad przeprowadziła redakcja Gazety Pomorskiej www.pomorska.pl